Mam pewien pomysł. Przyszedł mi on do głowy po rozmowie z furtianem naszego klasztoru, panem Januszem. Pomysł został pogłębiony po przeczytaniu artykułu w pewnym czasopiśmie na temat “liderowania”. Otóż zauważam, że bardzo niewielu mężczyzn włącza się aktywnie w życie Kościoła. Chyba Wy też to widzicie. Kobiety są przeważającą częścią wszystkich wspólnot kościelnych. Pytanie dlaczego? Wydaje mi się, że do mężczyzn jest o wiele trudniej dotrzeć i dosyć szybko się zniechęcają. Księża zatem unikają trwałych kontaktów z facetami. Wow! Ale to zabrzmiało… Chodziło mi o formację stałą dla mężczyzn. Ogólnie rzecz biorąc z formacją, w Kościele jest problem. Jednak myślę, że nie powiedzieliśmy w tej dziedzinie ostatniego słowa. Uważam, że jak najbardziej kobiety są piękną i ważną częścią Kościoła, ale nigdy nie zastąpią facetów. I dlatego też proponuję
Rekolekcje, które nie będą tylko “pobożną paplaniną”, ale wskażą na konkrety. Rekolekcje podczas, których spróbujemy powalczyć o naszą męskość. Rekolekcje oparte na Słowie Bożym i życiowym doświadczeniu. Rekolekcje o tym, jak stać się porawdziwym mężczyzną, nie tylko dla siebie i dla kobiet, ale szczególnie dla Pana Boga.
Czas nagli. Myślę, że możnaby zrobić takie rekolekcje jeszcze w tym roku, przed Świętami Bożego Narodzenia. Miejsce? Może być Ożarów Mazowiecki, bądź Rawa Mazowiecka. Co Wy na to? Roześlijcie wici na ten temat. Wiem, że kilku facetów czyta mojego bloga więc propozycja jest też dla nich. Daję czas do końca listopada abyście się namyśleli w tej sprawie. Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w takich rekolekcjach niech wpisze się w komentarzach, albo napisze na mój adres: norbertoczkowskiop@wp.pl
Czekam na Waszą reakcję.


Polecam bardzo gorąco nowość w Wydawnictwie Misjonarzy Krwi Chrystusa „Pomoc”. Jest to doskonała lektura przygotowana przez Misjonarzy Krwi Chrystusa – zawiera wyznaczone przez liturgię Kościoła fragmenty Ewangelii i rozważania do nich na każdy dzień 2010 roku. Może ona służyć jako pomoc w codziennej, osobistej modlitwie Słowem Bożym. Może też być pięknym prezentem, zachęcającym kogoś innego do podjęcia pogłębionej modlitwy w obecności Pana.
Wczoraj wieczorem (8 XI) rozpoczęliśmy w warszawskim klasztorze, na ul. Freta, wewnętrzne rekolekcje. Prowadzi je w tym roku znany lubelski duszpasterz akademicki – o. Ludwik Wiśniewski OP. Na początku Ojciec rekolekcjonista stwierdził, że aby przyjąć rekolekcje dla własnych braci i to dominikanów to trzeba być albo bardzo odważnym, albo szalonym… Coś w tym jest. Ponoć bowiem najtrudniej nawrócić księży i zakonnice. W związku z rekolekcjami mamy w klasztorze o wiele mniej zajęć, obowiązuje nas milczenie, nie oglądamy TV, podczas posiłków czytamy list Generała do Zakonu, słuchamy dwóch konferencji o. Ludwika dziennie, adorujemy Najświętszy Sakrament i staramy się w celach spotykać z Panem Jezusem. Proszę Was zatem o modlitwę w intencji wszystkich braci z mojego klasztoru. Oby Pan nawrócił nas do siebie w tym czasie. Dzięki wielkie! 


nad Krakowem bledną, gdy wejdę na Księży Młynie w rzędy robotniczych kamienic, wybudowanych z czerwonej (obecnie brudnej) cegły. Nawet straszne wieczorem Bałuty są olśniewające dla mnie. Nie zrażają mnie blokowiska, śmietniska, zabudowania a la PRL, czy widzewska “wielka płyta”. Tu jest coś… Nie zatrzymujcie się tylko na dworcu Łódź Fabryczna bo rzeczywiście idzie się załamać. Przyjedźcie na dłużej i powędrujcie. Ja mogę Was oprowadzić 
Zauważyłem, że na moim blogu ostatnio coraz więcej informacji o misjach i powiązaniu mojego życia z nimi. Może to i ważne, ale ten blog nie powstał z myślą tylko o misjach. Postanowiłem więc problem rozwiązać w sposób następujący. Otóż założyłem kilka podstron, z których każda będzie poświęcona innemu kontynentowi. Widać te zakładki pod tytułem “strony” po prawej stronie bloga. Nazwy noszą, wg kolejności: AFRYKA, AMERYKA PŁN. I PŁD., AZJA, EUROPA i AUSTRALIA Z OCEANIĄ. Będę tam wpisywał ogólne informacje o wybranych miejscach na tych kontynentach. Jeśli wydarzy się coś w konkretnym dziale wtedy będę informował na stronie zasadniczej. Proszę także Was o włączenie się w sprawę. Jeśli macie jakieś spostrzeżenia, informacje, wiadomości – wpisujcie. Mam nadzieję, że pomysłów nam nie zabraknie. Powodzenia! Jeszcze raz zapraszam także na stronę dominikańską o misjach
Już jakiś czas temu chciałem poruszyć ten temat, ale ostatecznie sprowokowała mnie do tego informacja, którą znalazłem na jednym z portali internetowych. Była to wiadomość o ekskomunikowaniu ex księdza, który jako dziennikarz gazety „Fakty i mity” nagrał swoją „udawaną” spowiedź, w której wyznał molestowanie nieletniej. Chciał ponoć udowodnić tzw. solidarność zawodową wśród księży. Gdyż ponoć powszechnym procederem jest bagatelizowanie tego problemu, gdy ksiądz spowiada się u innego księdza. Ów prowokator dostał jako pokutę odmówienie jakiegoś psalmu i prawie żadnej nauki w tym temacie. Wielka szkoda, że nie mogłem nigdzie znaleźć tekstu źródłowego ani owego nagrania. W tym miejscu, jeśli ktoś wie, jak do niego dotrzeć, proszę podać namiary. W internecie podano informację, że ksiądz-dziennikarz został ukarany ekskomuniką za czyn nagrania spowiedzi. Najpierw może wytłumaczenie owej ekskomuniki, która kojarzy nam się z jakimś średniowiecznym zwyczajem Kościoła absolutnie nie przystającym do realiów XXI. wieku. Otóż ekskomunika za taki czyn, jak ujawnienie tajemnicy spowiedzi bądź profanację sakramentu spada na każdego automatycznie, przez sam fakt popełnienia czynu. Profanacja jest w Kościele nie tylko grzechem, ale także przestępstwem. Nie każdy grzech jest przestępstwem, ale każde przestępstwo jest grzechem. Nikt nie musi publicznie ogłaszać takiej ekskomuniki. Jakie są jej skutki? Otóż chrześcijanin obłożony ekskomuniką nie może w godny sposób sprawować bądź uczestniczyć w sakramentalnym życiu Kościoła dopóki nie zostanie, nie tylko rozgrzeszony, ale uwolniony od ekskomuniki przez stosowną władzę. Ale jeśli to kogoś interesuje to więcej na ten temat napiszę w innym poście.
Teraz chcę się skupić na samym sednie sprawy, która mnie interesuje. Ksiądz spowiednik bowiem nie udzielił odpowiedniej kary penitentowi zdaniem autora artykułu. Pytam więc siebie i Was, jaki jest cel sakramentu spowiedzi? Oczywiście, że spowiedź jest pewnego rodzaju sądem, ale przede wszystkim ma być miejscem miłości, miłosierdzia i pojednania. To nie od surowości kary, nałożonej w pokucie należy odpuszczenie grzechów. Jeśli przychodzi do mnie ktoś, jako do spowiednika i wyznaje mi swoje grzechy i mówi, że chce się poprawić to ja nie mam prawa powątpiewać w jego dobrą wolę i pragnienie nawrócenia. Jasne, że muszę zbadać okoliczności, aby stwierdzić czy gość nie ściemnia. Ale moim zadaniem jest go rozgrzeszyć. Ja nie jestem właścicielem sakramentów, które sprawuję. Jest nim tylko Bóg. Ja natomiast pośredniczę. Mogę podpowiedzieć np. zgłoszenie procederu na policję bądź biskupowi, jeśli ranga przestępstwa jest znacząca, ale nie mogę penitenta do tego zobowiązać, albo uzależnić od tego rozgrzeszenia. Pokuta zatem powinna być nie tylko karą, ale mieć też charakter wychowawczy. Może odmówienie psalmu miało służyć głębszemu przemyśleniu sprawy. Ja nie chcę żadną miarą usprawiedliwiać tutaj kogokolwiek. Chcę tylko wskazać na problem, jaki pojawia się w całej tej sprawie. Nie jest zadaniem spowiednika odgrywać rolę karzącej ręki Sprawiedliwości Bożej. Sprawiedliwość bowiem sama się objawi. Ja powinienem zbliżyć grzesznika do Boga, który jest pełen miłosierdzia. Tak staram się czynić. Nie wiem, jak to robią inni. Czekam na Wasze głosy w tej sprawie.