h1

czym jest miłosierdzie?

15 czerwiec 2008

Jakieś półtora roku temu, kiedy pracowałem w innej szkole niż obecnie wydarzyła się pewna historia, którą chciałbym dzisiaj wspomnieć. Otóż pod drzwi klasztoru przybłąkał się biedna psina. Przez kilka dni pracownicy naszego klasztoru próbowali go złapać. Nie dał się. Widocznie ktoś musiał wcześniej bardzo go skrzywdzić skoro tak bał się ludzi. Nasza pani z kuchni nosiła mu jedzenie. Pewnego dnia, pewna pani pracująca w szkole, w której uczyłem zwróciła mi uwagę, że też widziała jakiegoś wychudzonego psa, któremu trzeba pomóc. Oczywiście stwierdziła, że to zakonnicy powinni w pierwszym rzędzie mu pomóc. Kiedy po raz kolejny spotkałem się z tą panią zrobiła mi wręcz awanturę, że dominikanie są bez serca gdyż nie zaopiekowali się pieskiem. Fakt, że trochę ją sprowokowałem mówiąc iż pieska zabrał pan, który prowadzi wietnamską restaurację. Po co ja znów opowiadam tę historyjkę na początek. Dlatego, że w dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje nam czym jest prawdziwe miłosierdzie. My czasem robimy frasobliwe miny na widok cierpiących, gdy słyszymy o jakiś tam chorobach, czy biedzie też rozdziera nam się serce. Mówimy jednak, że nic przecież nie możemy zrobić no bo cóż… my tu, oni tam… A już najbardziej to się wzruszamy pieskami, kotkami i innymi biednymi stworzonkami. Ja nie jestem przeciwnikiem tych, którzy dbają o los zwierząt wręcz przeciwnie, to też może być miłosierdzie. Jednak co ja robię autentycznie, aby pomóc ludziom? Jezus dzisiaj lituje się, ale zaraz ma konkretną receptę na ludzką biedę. Miłosierdzie to nie jest biadolenie, to nie jest ronienie łez na serwetkę. Miłosierdzie to konkret życia. Jezus daje apostołom władzę nad duchami nieczystymi, władzę leczenia chorób i słabości. Jezus wie, że to nie są przelewki. On wyposaża apostołów do walki. Nie do rywalizacji, lecz do walki wręcz. Do walki ze złym. On czyha, jak lew ryczący szukając kogo pożreć… Powiesz: „hola, hola, ja nie mam takich darów, jak apostołowie. Wszystko nauczyliśmy się przekładać na ludzkie klocki. Jak czegoś nie mogę dotknąć to nie istnieje. Żyjemy w strasznie zmaterializowanym świecie. Otóż większe miłosierdzie okazać mogę innym kiedy będę się starał z nimi być. Nie tylko jednak materialnie, ale duchowo. Modlisz się za te wszystkie biedne dzieci? Modlisz się w ogóle? Jeśli Ty się nawrócisz to uczynisz największy czyn miłosierdzia wobec tych, którzy z Tobą żyją… A dzisiaj siedzisz i znów po raz kolejny nie przystąpisz do komunii, bo co…? Tak smucisz się nad biedą świata a nie widzisz swojej biedy. Gdybyś ty zlitował się wreszcie nad sobą, nad swoją duszą, ona potrzebuje twojego miłosierdzia. Kiedy dokonasz tego fundamentalnego czynu miłosierdzia wobec siebie wtedy będziesz w stanie nieść miłosierdzie innym. A tak skąd masz mieć te wszystkie dary? Jezus dzisiaj, podczas tej Eucharystii daje Ci władzę wypędzenia złego ducha ze swego serca, moc uzdrowienia Twojej duszy. Jest nią Eucharystia. A Ty co? Biadolisz, że nie możesz…? Bo jesteś zbyt pyszny i dumny? Nawróć się i pierwsze czyny podejmij!

Jeden komentarz

  1. Wryło mnie po przeczytaniu tego co Ojcze napisałeś. Chyba potrzebowałam właśnie takich słów… “A dzisiaj siedzisz i znów po raz kolejny nie przystąpisz do komunii, bo co…? Tak smucisz się nad biedą świata a nie widzisz swojej biedy”.
    Te słowa otwierają oczy. Jak można oczekiwać Miłosierdzia od Pana Boga i od innych ludzi, kiedy samemu wobec siebie nie jest się miłosiernym?



Dodaj komentarz