
Wielki Post
26 luty 2009Dlaczego poszczę?
Celowo formułuję to pytanie w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Chcę bowiem nie tylko wyrazić swoje osobiste zdanie, lecz zadać to pytanie każdemu, kto czyta. Gdy zaczynamy Wielki Post warto abyśmy, jako chrześcijanie, odpowiedzieli sobie szczerze na kilka pytań. Ja już nie pytam, czy w ogóle pościmy, bo jeśli ktoś zna Biblię i nauczanie Jezusa powinien rozumieć potrzebę postu. No właśnie… I tutaj mam już pierwszą odpowiedź. Otóż poszczę dlatego, że pościł mój Bóg, Mistrz, Brat i Oblubieniec – Jezus Chrystus. Jeśli życie chrześcijańskie polega na naśladowaniu Chrystusa to jak najbardziej również w tym aspekcie. Może to nie jest przyjemne, ale jeśli Jezus ma być Mistrzem prawdziwym a nie tylko wyimaginowanym to muszę naśladować Go nie tylko w tym, co przyjemne. To On dyktuje mi nauki a nie ja sobie je wybieram. To nie jest kurs zaoczny, albo eksternistyczny. To są studia 24 godziny na dobę. Nasuwa mi się zatem pytanie: dlaczego pościł Jezus? Z jakiego powodu? Przecież jako Bóg nie potrzebował pościć. Był doskonały. Najwyraźniej chciał dać w ten sposób przykład swoim uczniom, czyli również nam, również mnie. Jezus pościł ponieważ rezygnując z pokarmu i ludzkiego towarzystwa skłaniał swoje zmysły ku przebywaniu z Bogiem Ojcem. Nie chciał znać niczego i nikogo innego poza Nim. Tylko w Bogu złożył całą swoją ufność. Poza tym, znając swoje powołanie przygotowywał się przez małe ofiary do ostatecznej ofiary ze swego życia. Po pierwsze więc miłość do Boga Żywego a po drugie formacja. Czy ja poszczę z tego samego powodu? Wszystkie inne sprawiają, że moje posty idą na marne.
Również zauważam problem, że w dzisiejszych czasach chrzescijanie, jakby zapomnieli, czym jest post i jak wielka jest jego moc. W osłupienie mnie wprawiają wypowiedzi tych ochrzczonych, tych, którzy rzekomo swoje zycie identyfikują z Jezusem, a w rzeczywistości odrzucają składanie ofiary z siebie… Jak przeczytałam ojca post, to przypomniała mi się scenka ze Mszy Świetej, kiedy to ksiądz wygłaszając kazanie, mówił, że Kościół zwalnia z piatkowych postów, a ludzie odetchnęli z ulgą i byli zadowoleni. Np. moje pójście w piątek na pizze do miasta ze znajomymi, wiąże się z tłumaczeniem, dlaczego zamawiam pizze wegetariańską. No super! To oni też taką wyjątkowo wezmą i będą pościć. Ale kiedy zapyta się ludzi, dlaczego chociażby nie jędzą w piątek mięsa, to rzadko słychać mądre wypowiedzi. Najczęściej słychać, że to tradycja, że w domu nie spożywa się mięcnuch posiłków, ale że to ma cos wspólnego z ofiarowaniem siebie w męce Chrystusa, jakby mało kto widział…