
wybory do parlamentu europejskiego
18 czerwiec 2009
Trochę trwało, zanim napisałem ten komentarz, ale może to i dobrze bo w tym czasie inni mogli coś napisać. Wszystko co jest niżej stanowi komentarz do zamieszczonego felietonu Pani profesor Środy. Zatem:
PO PIERWSZE – NIE STAWIAJMY NA EUROPĘ, POSTAWMY NA ZBAWIENIE!
Jako wyznawca Jezusa Chrystusa muszę z całą mocą stwierdzić, że żadna ludzka instytucja nie jest i nie będzie zapowiadanym przez Mesjasza Królestwem Bożym. Ono bowiem jest w sercach naszych. I dlatego najpierw o to Królestwo walcząc można zbudować dobrą (ale nie wolną od błędów i wypaczeń, bo ludzką) instytucję, czy to partyjną, czy to państwową, albo jeszcze międzynarodową. Nie oznacza to zaniedbania obywatelskich obowiązków, lecz właściwe ustawienie hierarchii wartości i priorytetów (oddaj Bogu, co boskie a cezarowi, co cesarskie…)
PO DRUGIE – BY UZYSKAĆ ZBAWIENIE NIE WYSTARCZY CIERPLIWIE ZNOSIĆ BIEDĘ
Czasem biedę znosić trzeba – wtedy gdy nie mamy na nią wpływu. Ale chrześcijanin to nie naiwniak, który pozwala by inni deptali jego godność. Są jednak momenty, w których trzeba zamilknąć, bo krzyk i zdzieranie gardła nie przynoszą efektu. Nie można w nieskończoność rzucać pereł przed wieprze… O godność jednak walczy się inaczej niż przy użyciu karty do głosowania.
PO TRZECIE – FREKWENCJA NA PIELGRZYMKACH I SANKTUARIACH NIE PRZEKŁADA SIĘ NA DOBRĄ LOKATĘ W RAJU
To oczywiste, że moje „pobożnościowe zaangażowanie” wcale nie musi być przejawem tego, co noszę w sercu. A przecież od tego, jakie są motywy mojego działania zależy, jaka czeka mnie przyszłość. Chcę też podkreślić, że w niebie nie ma gorszych i lepszych miejsc. Wszyscy mamy przebywać z Bogiem a to jest pełnia szczęścia, której nie da się opisać żadnymi miarami. Ważne też aby ci, którzy mają dobre serca i chodzą na pielgrzymki nie zapomnieli o tym, że nie chodzenie razem z nimi nikogo nie skazuje na potępienie.
PO CZWARTE – JAKA WIARA, TAKA FREKWENCJA…
Chrześcijanin to powinien być człowiek odpowiedzialny. Jeśli widzę, że swoim zaangażowaniem wyborczym mogę mieć chociaż minimalny wpływ na losy Europy nie oglądam się na innych tylko idę do urn. Wiem, że Bóg działa w świecie przez ludzi. Tylko w nadzwyczajnych okolicznościach ingeruje w sposób nadprzyrodzony. Nie mogę więc czekać na cud bo może się okazać, że tylko wystawiam Boga na próbę. Proszę, aby Bóg działał i zmieniał, np. UE, ale też robię wszystko co w mojej mocy by pokazać Bogu i ludziom, że mi na tym zależy.