h1

NIEDZIELA MISYJNA

8 październik 2009

misje218 października rozpoczyna się tydzień poświęcony modlitwie za misje, promowania tematyki misyjnej i zbierania pieniędzy na ten cel. Zasadniczo cały miesiąc można te tematy poruszać. Ja z racji pełnienia odpowiedzialnych funkcji w naszym sekretariacie misyjnym organizuję kilka takich zbiórek. Z racji naszej aktualnej nieobecności w Afryce, czy na innych kontynentach, pozostaje nam wschodnia sfera odpowiedzialności, tzn. Białoruś, Ukraina i Rosja. Aby o naszych misjach w tamtym rejonie świata więcej się dowiedzieć zapraszam na stronę
www.misje.dominikanie.pl
Poza tym puszczam w świat propozycję. Jeśli macie przychylnych proboszczów porozmawiajcie z nimi o zorganizowaniu akcji misyjnej w październiku bądź w listopadzie. My chętnie przyjedziemy. Zorganizujemy wystawę, projekcje filmów o misjach i spotkanie z misjonarzem. Może się uda. Zapraszam do współpracy. Może poza tym chcielibyście dowiedzieć się czegoś w tej tematyce, albo o czymś podyskutować. Znów coś zamilknęliście. Wszystkiego, co najlepsze – Szczęść Boże!

9 komentarzy

  1. No myślę, że “mój proboszcz” ;) czyli o.Adam nie stawiałby żadnego oporu gdyby padła propozycja zorganizowania jakiejś akcji w klasztorze na Stolarskiej. Braci studentów jest bardzo dużo, więc zapewne osoby do pomocy się znajdą, ale jak już pisałam gdzieś niżej, jakby co to też chętnie pomogę.

    PS. Jak to “nieobecność w Afryce”? A o.Dariusz w Bertoua? Nic do mnie nie dotarło, żeby już go tam było (a wydaje mi się, że w tej sprawie jestem na bieżąco).


  2. no więc muszę stwierdzić, że nie jesteś na bieżąco. Ojca Darka od conajmniej dwóch miesięcy nie ma w Kamerunie i najprawdopodobniej już tam nie wróci. Poza ojcem Stanisławem Gurgulem nie ma w Afryce nikogo. Tylko, że ojciec Stanisław nie prowadzi żadnej misji i też niebawem wraca do Polski.
    Co do Krakowa to już w Krakowie wszystko załatwione tylko, że o. Adam nie jest proboszczem. Mnie chodziło o parafie.


  3. Hej, witajcie,
    dzieło dobre, ale trochę dziwnie się czuję, jak czytam o “misjach” na terenie np. Ukrainy. Tu chrześcijaństwo – i cywilizacja – przyszły kilkaset lat wcześniej niż do Polski i nigdy nie przestały istnieć. Zwrócili mi na to uwagę sami Ukraińcy zresztą. Że dechrystianizacja? A gdzie w Europie jej nie ma? Czy my naprawde mamy wyższy poziom duchowy niż Kościoły wschodnie? Ja mam coraz więcej wątpliwości. W każdym razie jestem właśnie w Kijowie i widzę tu chrześcijaństwo i chrześcijańskie korzenie na każdym kroku. Pieniędzy itd. pewnie potrzeba – chociaz tu zadnego sławnego kryzysu nie widać, a obszary wielkiej biedy mamy i w Polsce – ale nie nazywajmy tego misjami. W każdym razie to nam wbijał do głowy na każdych zajęciach ks. Władysław Kowalak SVD, kierownik katedry misjologii Wydziału Teologicznego UKSW, z którym miałam misjologię. Zgodnie z nauką Kościoła katolickiego misje są ad gentes – czyli na obszarach, gdzie występuje konieczność pierwszej ewangelizacji. Ale nie w krajach dawno już schrystianizowanych. Tam jest potrzebna najwyżej nowa ewangelizacja…


  4. OK, niech będzie nowa ewangelizacja. Tylko nową ewangelizację prowadzimy – polacy dla polaków, niemcy dla niemców, francuzi dla francuzów a na Ukrainie bardzo mało powołań, na Białorusi i w Rosji też. Jedziemy tam, żeby pomagać. Kościół nie ma tam takiej organizacji, jak w Polsce. Pomagamy im nie dlatego, że mamy więcej (chociaż i w tej kwestii bym się spierał) tylko dlatego, że nam o wiele łatwiej tu w Polsce uzbierać na zbożne cele niż tam. Ot tylko tyle. Jeśli nie pasuje słowo “misje” OK. Nie muszę go urzywać. Poza tym, że ktoś, gdzieś tak mówi i ma jakiś tam tytuł nie jest dla mnie argumentem. No chyba, że Ojciec Święty… :-)


  5. Witajcie

    Pogadam z proboszczem(Parafia
    Matki Bożej Nieustającej Pomocy na Saskiej Kępie)Trzeba COś zrobić.Naszych Krzyżują.


  6. Hej, hej, ks. prof. Kowalak, teraz chyba juz na emeryturze, jest nestorem polskich misjologow i tworca pierwszej samodzielnej katedry misjologii w Polsce. Dla mnie on jest autorytetem. Ale nawet jesli nie, to tutaj chodzi o definicje misji zawarta w dekrecie Soboru Watykanskiego II Ad gentes divinitus: “Ogólnie “misjami” nazywa się specjalne przedsięwzięcia, które wysłani przez Kościół głosiciele Ewangelii, idąc na cały świat, podejmują celem wykonania zadań głoszenia Ewangelii i zakładania Kościoła wśród narodów lub grup społecznych jeszcze nie wierzących w Chrystusa; dochodzą one do skutku przez działalność misyjną [...] prowadzi się je na pewnych terenach uznanych przez Stolicę Apostolską. Właściwym celem tej działalności misyjnej jest przepowiadanie Ewangelii i zakładanie Kościoła wśród ludów i grup, gdzie Kościół nie zapuścił jeszcze korzeni”. Zwroccie uwage: “jeszcze nie wierzacych” i “nie zapuscil jeszcze korzeni”. Dzialalnosc misyjna to tylko ta, ktora jest prowadzona na terenach uznanych przez Stolice Apostolska za misyjne. Jesli juz przestaly byc za takie uznawane, to to nie jest dzialalnosc misyjna. JPII wlasnie dlatego wymyslil termin “nowa ewangelizacja”, ze doskonale zdawal sobie sprawe, ze spoleczenstwa zdechrystianizowane to nie to samo co misyjne. Ewentualnie mozna mowic o terenach misyjnych w przypadku np. krajow pln. Afryki, gdzie byl stary Kosciol o wspanialych tradycjach (Augustyn itd.), ale zostal zlikwidowany calkowicie kilkanascie wiekow temu. Choc to tez nie jest raczej przyjete. Ale na pewno nie Europa. Nawiasem mowiac, odpowiedz na ciekawe pytanie, kiedy Kosciol przestaje miec status misyjnego, jest taka – wowczas, gdy moze stac w pelni na wlasnych nogach, tzn. ma odpowiednia ilosc kleru, stabilna strukture instytucjonalna i sam sie finansuje. Znalazlam tez link, gdzie mozna poczytac wiecej na ten temat: http://www.missio.org.pl/mdm/index1.php?f01=3&f02=a&f03=312&od=0&aa=aa&szukane1=
    Oczywiscie slowo misja ma tez inne znaczenia, i dlatego mozna mowic o dalszej dzialalnosci misyjnej na terenach juz schrystianizowanych (mowi o tym dalej dekret Ad gentes divinitus), ale jest to cos zupelnie innego, a nie dzialalnosc misyjna w takim znaczeniu, o jakie chodzi w niedzieli misyjnej itp. inicjatywach. Kazdy z nas potrzebuje stalego nawracania i kazdy jest wyslany (missus) do gloszenia Ewangelii w tym drugim sensie. Dominikanie maja piekny termin gloszenie Slowa i ja go bardzo lubie. Mozna go bezpiecznie uzywac w kazdej sytuacji.
    Serdeczne pozdrowienia z centrum terenu niemisyjnego – serca Rusi Kijowskiej, gdzie chrzescijanstwo dotarlo juz co najmniej w VII w. z Bizancjum, a na poludniu dzisiejszej Ukrainy istnialo od samego poczatku (w miastach greckich).


  7. cóż mogę powiedzieć, poza “wow, dużo wiesz…”


  8. … i w misje Ad gentes bardzo mocno angażuje się nielubiany gdzieniegdzie neokatechument. Bracia “Neoni” idą tam, gdzie już nikt nie chce iść… Bardzo często w miejsca, w których nie ma kościołów, kapłanów.
    Pozdrawiam.


  9. Super tekst, bardzo mi sie podoba, zrobilem bookmarka w swojej przegladarce

    nieruchomości bydgoszcz



Dodaj komentarz