Mam pewien pomysł. Przyszedł mi on do głowy po rozmowie z furtianem naszego klasztoru, panem Januszem. Pomysł został pogłębiony po przeczytaniu artykułu w pewnym czasopiśmie na temat “liderowania”. Otóż zauważam, że bardzo niewielu mężczyzn włącza się aktywnie w życie Kościoła. Chyba Wy też to widzicie. Kobiety są przeważającą częścią wszystkich wspólnot kościelnych. Pytanie dlaczego? Wydaje mi się, że do mężczyzn jest o wiele trudniej dotrzeć i dosyć szybko się zniechęcają. Księża zatem unikają trwałych kontaktów z facetami. Wow! Ale to zabrzmiało… Chodziło mi o formację stałą dla mężczyzn. Ogólnie rzecz biorąc z formacją, w Kościele jest problem. Jednak myślę, że nie powiedzieliśmy w tej dziedzinie ostatniego słowa. Uważam, że jak najbardziej kobiety są piękną i ważną częścią Kościoła, ale nigdy nie zastąpią facetów. I dlatego też proponuję
Rekolekcje, które nie będą tylko “pobożną paplaniną”, ale wskażą na konkrety. Rekolekcje podczas, których spróbujemy powalczyć o naszą męskość. Rekolekcje oparte na Słowie Bożym i życiowym doświadczeniu. Rekolekcje o tym, jak stać się porawdziwym mężczyzną, nie tylko dla siebie i dla kobiet, ale szczególnie dla Pana Boga.
Czas nagli. Myślę, że możnaby zrobić takie rekolekcje jeszcze w tym roku, przed Świętami Bożego Narodzenia. Miejsce? Może być Ożarów Mazowiecki, bądź Rawa Mazowiecka. Co Wy na to? Roześlijcie wici na ten temat. Wiem, że kilku facetów czyta mojego bloga więc propozycja jest też dla nich. Daję czas do końca listopada abyście się namyśleli w tej sprawie. Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w takich rekolekcjach niech wpisze się w komentarzach, albo napisze na mój adres: norbertoczkowskiop@wp.pl
Czekam na Waszą reakcję.


Już jakiś czas temu chciałem poruszyć ten temat, ale ostatecznie sprowokowała mnie do tego informacja, którą znalazłem na jednym z portali internetowych. Była to wiadomość o ekskomunikowaniu ex księdza, który jako dziennikarz gazety „Fakty i mity” nagrał swoją „udawaną” spowiedź, w której wyznał molestowanie nieletniej. Chciał ponoć udowodnić tzw. solidarność zawodową wśród księży. Gdyż ponoć powszechnym procederem jest bagatelizowanie tego problemu, gdy ksiądz spowiada się u innego księdza. Ów prowokator dostał jako pokutę odmówienie jakiegoś psalmu i prawie żadnej nauki w tym temacie. Wielka szkoda, że nie mogłem nigdzie znaleźć tekstu źródłowego ani owego nagrania. W tym miejscu, jeśli ktoś wie, jak do niego dotrzeć, proszę podać namiary. W internecie podano informację, że ksiądz-dziennikarz został ukarany ekskomuniką za czyn nagrania spowiedzi. Najpierw może wytłumaczenie owej ekskomuniki, która kojarzy nam się z jakimś średniowiecznym zwyczajem Kościoła absolutnie nie przystającym do realiów XXI. wieku. Otóż ekskomunika za taki czyn, jak ujawnienie tajemnicy spowiedzi bądź profanację sakramentu spada na każdego automatycznie, przez sam fakt popełnienia czynu. Profanacja jest w Kościele nie tylko grzechem, ale także przestępstwem. Nie każdy grzech jest przestępstwem, ale każde przestępstwo jest grzechem. Nikt nie musi publicznie ogłaszać takiej ekskomuniki. Jakie są jej skutki? Otóż chrześcijanin obłożony ekskomuniką nie może w godny sposób sprawować bądź uczestniczyć w sakramentalnym życiu Kościoła dopóki nie zostanie, nie tylko rozgrzeszony, ale uwolniony od ekskomuniki przez stosowną władzę. Ale jeśli to kogoś interesuje to więcej na ten temat napiszę w innym poście.
Teraz chcę się skupić na samym sednie sprawy, która mnie interesuje. Ksiądz spowiednik bowiem nie udzielił odpowiedniej kary penitentowi zdaniem autora artykułu. Pytam więc siebie i Was, jaki jest cel sakramentu spowiedzi? Oczywiście, że spowiedź jest pewnego rodzaju sądem, ale przede wszystkim ma być miejscem miłości, miłosierdzia i pojednania. To nie od surowości kary, nałożonej w pokucie należy odpuszczenie grzechów. Jeśli przychodzi do mnie ktoś, jako do spowiednika i wyznaje mi swoje grzechy i mówi, że chce się poprawić to ja nie mam prawa powątpiewać w jego dobrą wolę i pragnienie nawrócenia. Jasne, że muszę zbadać okoliczności, aby stwierdzić czy gość nie ściemnia. Ale moim zadaniem jest go rozgrzeszyć. Ja nie jestem właścicielem sakramentów, które sprawuję. Jest nim tylko Bóg. Ja natomiast pośredniczę. Mogę podpowiedzieć np. zgłoszenie procederu na policję bądź biskupowi, jeśli ranga przestępstwa jest znacząca, ale nie mogę penitenta do tego zobowiązać, albo uzależnić od tego rozgrzeszenia. Pokuta zatem powinna być nie tylko karą, ale mieć też charakter wychowawczy. Może odmówienie psalmu miało służyć głębszemu przemyśleniu sprawy. Ja nie chcę żadną miarą usprawiedliwiać tutaj kogokolwiek. Chcę tylko wskazać na problem, jaki pojawia się w całej tej sprawie. Nie jest zadaniem spowiednika odgrywać rolę karzącej ręki Sprawiedliwości Bożej. Sprawiedliwość bowiem sama się objawi. Ja powinienem zbliżyć grzesznika do Boga, który jest pełen miłosierdzia. Tak staram się czynić. Nie wiem, jak to robią inni. Czekam na Wasze głosy w tej sprawie. 
Dostałem dzisiaj kolejnego maila od Księdza Biskupa Eduardo Kussala z Sudanu, o którym pisałem we wcześniejszych postach. Wszystkim modlącym się za Sudan, za niego osobiście bardzo dziękuje. Skończył się już Synod dla biskupów Afryki, ale Ksiądz Biskup jest jeszcze w Rzymie ponieważ się rozchorował. Nic to może poważnego, ale czeka na pozwolenie lekarza by mógł wrócić do swojej diecezji. Pozdrawiam od niego wszystkich, którzy dobrze myślą o Sudanie. Ważne jest też to, że Ksiądz Biskup zabiega o przyjazd do Sudanu dominikanów z Polski. Ja staram się trzymać rękę na pulsie w tej sprawie. Polecam sprawę modlitwie.
30 października (piątek) odbyło się spotkanie z biskupem pomocniczym Tirany (stolica Albanii), którym jest dominikanin – o. George Anthony Frendo. Ojciec Biskup nie jest albańczykiem lecz maltańczykiem. Urodził się na Malcie, tam wstąpił do Zakonu, przez jedną kadencję pełnił urząd prowincjała dominikanów maltańskich a w roku 1996 wyjechał na misje do Albanii. W 2006 roku, papież Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym w Tiranie. Trzy dni temu o. George przyjechał do Polski na zaproszenie ambasady polskiej w Albanii i sekretariatu misyjnego księży pallotynów. Ponieważ nasz dominikański sekretariat znajomi się nieco z pallotyńskim dlatego dogadaliśmy się w sprawie zorganizowania spotkania z Biskupem w naszym klasztorze, na Służewie. Ksiądz Biskup odprawił najpierw Mszę Świętą, na której wygłosił krótkie słowo
a później przenieśliśmy się do auli Ojca Jacka Woronieckiego na film i spotkanie. Film nakręcony przez fundację “Kościół w potrzebie” opowiadał o sytuacji Kościoła katolickiego w Albanii, w czasach komunizmu i po upadku reżimu. Podczas spotkania dowiedzieliśmy się wielu rzeczy o aktualnej sytuacji tamtejszych chrześcijan, którzy stanowią 15% ludności. Pytania i odpowiedzi były tak szczegółowe, że o. Piotr Krysztofiak kończąc spotkanie powiedział, że teraz każdy spokojnie może pojechać na misje do Albanii. Oczywiście Ksiądz Biskup w pełni przychylił się do owej propozycji i zaprosił ojców do swojej diecezji.
Upieram się (mimo sprzeciwu komentatorów) przy nazywaniu obecności polskich dominikanów na wschodzie misjami. Od wielu już lat pomagamy naszym Braciom z Ukrainy i Rosji odbudować Kościół, który został mocno zniszczony w latach wojującego komunizmu. Istnieje na tamtym terenie tzw. Wikariat Generalny Rosji i Ukrainy p.w. św. Michała Archanioła. Co pewien czas organizujemy kwesty na rzecz ośrodków prowadzonych przez dominikanów w byłym ZSSR. Więcej informacji o tych miejscach i prowdzonej tam pracy duszpasterskiej znajdziecie na stronie misyjnej naszej prowincji
18 października rozpoczyna się tydzień poświęcony modlitwie za misje, promowania tematyki misyjnej i zbierania pieniędzy na ten cel. Zasadniczo cały miesiąc można te tematy poruszać. Ja z racji pełnienia odpowiedzialnych funkcji w naszym sekretariacie misyjnym organizuję kilka takich zbiórek. Z racji naszej aktualnej nieobecności w Afryce, czy na innych kontynentach, pozostaje nam wschodnia sfera odpowiedzialności, tzn. Białoruś, Ukraina i Rosja. Aby o naszych misjach w tamtym rejonie świata więcej się dowiedzieć zapraszam na stronę
To za przyczyną Armi Oporu Pana (Lord’s Resistance Army) w Sudanie są prześladowani chrześcijanie. Warto dowiedzieć się czegoś o tej “organizacji”. Całą historię LRA znajdziecie na stronie:
Wybaczcie, ale cały czas myślę o całej tej sytuacji związanej z Sudanem. Jeszcze przez jakiś czas będziecie musieli znosić moje przemyślenia w tej sprawie. Wczoraj na spotkaniu księdza biskupa Eduardo ze wspólnotą charyzmatyczną wypowiedział kilka myśli, które zapadły mi nie tylko w głowie, ale też w sercu. Dzisiaj na Mszy Świętej, którą odprawiałem o 12:00 kazanie do Ewangelii z dnia zbudowałem właśnie na podstawie spostrzeżeń biskupa Eduardo. Ksiądz Biskup kilka dni przed przyjazdem do Polski był w Brukseli, gdzie spotkał się z przedstawicielami różnych organizacji europejskich i charytatywnych, pozarządowych. Kiedy przedstawił im problem Sudanu, oni lekko traktując sprawę odpowiedzieli: „tak, wiemy co się tam dzieje. Porozmawiamy na ten temat i jakoś pomożemy. Najwcześniej za pół roku.” I na tym koniec. Podczas tego wspomnianego wyżej spotkania ktoś mi powiedział, żebym obejrzał sobie panoramę bo tam będzie krótki materiał o Sudanie i wizycie Księdza Biskupa w Polsce. Nadmienię tylko, że na spotkaniu z Biskupem w episkopacie Polski było około trzydziestu dziennikarzy z różnych stacji radiowych i telewizyjnych. Okazało się, że ani w panoramie, ani w jakimś innym programie informacyjnym nie było nawet wzmianki na ten temat. O co chodzi? Milczenie. Dlaczego? I dzisiejsza Ewangelia w zestawieniu z tym faktem „wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed
mądrymi i roztropnymi a objawiłeś je prostaczkom (…) gdyż takie było Twoje upodobanie.” Jak to rozumieć? Czy nie obrośliśmy w wiedzę, w nasze przekonania na temat natury świata i człowieka tak bardzo, że nie zauważamy już rzeczy najważniejszych? Czy nasza „mądrość” nie zaczyna zabijać człowieczeństwa? Czym dla nas jest miłość, życzliwość, troska…? Sprowadzamy wszystko do biologii, do chemii, do technik… Zapominamy o tym, że miłość to relacja. Odkrywamy naturę wszechświata (zdaniem naukowców), wiemy gdzie zaczęło się życie, z czego pochodzi człowiek itd. Wiemy tak wiele… lecz nie wiemy tego co najważniejsze. Ludzie umierają obok nas a my ślepi, głusi… Dlaczego tak musi być? Czy chrześcijanie też pożarci już przez ten świat. Sudan mówi do mnie: „Obudź się! Otwórz oczy! Nie śpij!” A do Was? Co do Was mówi Sudan? 
